08:21 22 September 2017 r., imieniny: Maurycego, Tomasza, Joachima

Liczba odwiedzin: 892

Psycholog

"JAK ZAMIENIĆ CZARNĄ OTCHŁAŃ W SNY O LATANIU?" - KOSZMARY SENNE U DZIECI
 
 
          Problemy ze snem są częstym tematem poruszanym przez rodziców podczas rozmów z psychologiem. Nocne budzenie się i złe sny zdarzają się dosyć często, a ich intensywność miewa okresy krytyczne w rozwoju dzieci. Co robić, kiedy maluch budzi się w nocy z krzykiem, albo przybiega do pokoju rodziców i niechętnie wraca do swojego łóżeczka? Większość rodziców zadaje sobie pytanie, czy pozwolić mu zostać wobec przerażenia, które je dręczy, czy też będzie to oznaką zezwolenia dziecku na łamanie zasad.
          Sen jako zwieńczenie całego dnia powinien kojarzyć się z przyjemnością, ale żeby tak się stało, należy pamiętać o kilku zasadach. Dziecko musi mieć poczucie, że jego pokój jest miejscem miłym i przyjaznym. Jeśli młody człowiek będzie uczestniczyć w wyborze łóżka, albo chociaż jego elementów, jak pościel czy obicia, pozwoli mu uznać łóżko za swoje terytorium. Czasem wystarczy drobny element, który wpływa na poczucie własności, czy może raczej wyłączności, połączonej z dumą. To jednak nie wszystko... Nie należy wysyłać dziecka za karę do łóżka, ponieważ to powoduje opór przed kładzeniem się spać i jak łatwo się domyśleć – nie sprzyja relaksowi i odpoczynkowi. Nic w tym dziwnego, jak dziecko może z przyjemnością udawać się do łóżeczka, w którym przeżywa frustrację, poczucie niesprawiedliwości i krzywdy?...
          Wytworzenie rytuałów związanych z porą spania, pozwala zaakceptować dziecku koniec aktywności dziennej, gdyż wzmacnia poczucie bezpieczeństwa. Rodzice powinni dbać o stałą porę i powtarzalność czynności związanych z porą spania, np. wieczorne czytanie książeczki, mówienie „miłych snów”, żegnanie zabawek itp. sprawiają, że dzieci często upominają się o każdy z tych elementów i nie zasną bez nich. Nie bez znaczenia w takim rytuale, jest dbałość o higienę snu, co oznacza po prostu zmniejszanie aktywności w porze wieczornej, unikanie oglądania filmów i bajek mogących potęgować strach w dziecku. Posiadanie nocnej lampki przy łóżku, działa uspokajająco. Daje to dzieciom poczucie kontroli, że w sytuacjach kryzysowych, będą mogły same sobie pomóc. Taki sam instynkt obronny działa, kiedy dziecko zamyka oczy, oglądając przerażającą scenę w filmie, albo decydując się na czytanie książki w porze dziennej, kiedy światło dnia konfrontuje ich fantazję z rzeczywistością.
          Co jednak możemy zrobić, kiedy same działania profilaktyczne nie wystarczą i koszmary senne zaczną uprzykrzać noce naszej pociechy? Wsłuchanie dziecka może przynieść ulgę. Pamiętajmy, że zwerbalizowanie problemu, konieczność ubrania go w odpowiednie słowa, już samo w sobie pełni funkcję terapeutyczną. Podobną cel złagodzenia niepokoju, spełnia rysowanie swojego koszmaru. 
          W trakcie rozmowy o śnie, należy dać dziecku odczuć, że akceptujemy i rozumiemy jego emocje. Jak tego dokonać? Wystarczy zwykłe, ale szczere „To musiało być przerażające.” zamiast: „Nie przesadzaj.”, „Nie maż się, to nie wypada w twoim wieku.” Wypowiedzi takie, pozostawiają w dziecku dysonans: nie zmniejszają jego negatywnych emocji, a jednocześnie podważają ich zasadność. Dziecko zostaje z poczuciem winy, gdyż słyszy, że nie powinno czuć tego, co z całą pewnością odczuwa. Unikać więc należy zaprzeczania, karcenia, odwołań do wieku dziecka itp. Warto  natomiast zapytać, co we śnie było najstraszniejsze. Nie tylko okażemy prawdziwe zainteresowanie dziecięcym problemem, co pozytywnie wpłynie na budowanie porozumienia z dzieckiem, które poczuje się potraktowane poważnie. Takie pytanie pozwoli nam odkryć faktyczne źródło lęków dziecięcych, które nierzadko możemy błędnie zinterpretować. Zdarza się dosyć często, że to co najważniejsze jest niewidoczne dla oka i mama z tatą myślą, że dziecko boi się, że dozna krzywdy od potwora, podczas gdy rzeczywistym źródłem lęku jest strach, że ich więcej nie zobaczy. W trakcie takich rozmów pomocne może okazać się uświadomienie dziecku, że nie jest osamotnione i wielu jego rówieśników przeżywa podobne trudności. Aby przekonać dziecko, że nie zagraża mu niebezpieczeństwo udowadniamy, że sytuacja ze snu nie zagraża mu w realnym życiu, np. tygrysy w prawdziwym życiu mieszkają tylko w ZOO i są zamknięte w klatkach. 
          Podczas dłuższej pracy nad wzmocnieniem dziecka, można bazować na dziecięcej wyobraźni, oswajając źródło lęku, każdy potwór czegoś się boi, np. światła. Można zrobić to, poprzez przygotowanie na powtórzenie koszmaru i zaplanowanie nowych sposobów radzenia sobie z nim. Innymi sposobami wartymi zastosowania są: wyposażenie dziecko w talizman lub wymyślanie środków zaradczych, które będzie mogło zastosować we śnie. Narysowanie nie tylko snu, ale możliwego rozwiązania wzmacnia wiarę dziecka w możliwość pozytywnego rozwiązania trudnej sytuacji. Jeśli rodzicowi brakuje kreatywności, pamiętamy, że bajka o rówieśniku radzącym sobie z trudnościami podobnymi do dziecięcych jest dobra na każdy kłopot :) a jeśli brak nam wyobraźni, można posłużyć się gotowym scenariuszem. Skuteczne poradzenie sobie z koszmarami jest przykładem, jak łatwo przekuć kryzys w  sukces.
 
Opracowanie: Aleksandra Szymańska
na podstawie: 
Doris Brett „Bajki, które leczą” cz. I
Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker „Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy”


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

„BURZA W SZKLANCE WODY”, CZYLI KONTROWERSJE WOKÓŁ WPŁYWU DIET ELIMINACYJNCYH NA FUNKCJONOWANIE POZNAWCZE OSÓB Z AUTYZMEM
 

Świadomość społeczna na temat wpływu sposobu odżywania się na samopoczucie oraz funkcjonowanie człowieka w ostatnim czasie zyskała na znaczeniu. Coraz częściej, doniesienia na temat pozytywnego wpływu diety na poprawę zdrowia osób dotkniętych różnego rodzaju zaburzeniami, poparta jest rzetelnymi badaniami naukowymi, a nie tylko owianymi tajemnicą podaniami powtarzanymi przez nasze babcie. Powszechnie wiadomym jest, że składniki odżywcze, jakie dostarczamy swojemu organizmowi mają wpływ, nie tylko na przyrost tkanki tłuszczowej, poziom cholesterolu, ale również na samopoczucie oraz funkcjonowanie poznawcze. Odpowiednia dieta bogata w witaminę B17 powoli staje się wspierającą metodą terapii nowotworów. Minimalizowanie nadpobudliwości poprzez eliminację w pożywieniu sztucznych barwników
i węglowodanów u osób dotkniętych ADHD jest bardzo powszechne. Mniej znany może być czytelnikowi temat diet eliminacyjnych, zajmujący w ostatnim czasie rodziców oraz specjalistów pracujących z osobami ze spektrum autyzmu. Rodzice, którzy pragną pomóc swoim dzieciom, podejmują niełatwą drogę ograniczania produktów spożywczych, które zgodnie z teorią, negatywnie wpływają na funkcjonowanie ich pociech. Przeorganizowują swoje życie, poświęcając wiele czasu na wyszukiwanie odpowiednich produktów, przygotowywanie wyszukanych jadłospisów oraz potraw, a nierzadko narażają siebie i swoje dzieci na ostracyzm towarzyski, gdyż jak wierzą – alergie pokarmowe, działające na poziomie komórkowym powracają po kontakcie nawet z minimalną ilością uczulającego środka. Tym artykułem proponuję przyjrzeć się tym wyrzeczeniom oraz ich naukowym podwalinom, aby dostrzec ogrom wpływu na nasze zachowanie, a także jakość pracy umysłowej spożywanych produktów.
Dr Bernard Rimland, założyciel Autism Research Institute oraz ojciec autystycznego Marka, zaobserwował reakcje alergiczne w układzie nerwowym syna, będące prawdopodobnie konsekwencją spożywania niektórych produktów. Testy alergiczne wykonywane u osób
z całościowymi zaburzeniami rozwoju, potwierdzają niezdolność do trawienia glutenu – białka zawartego między innymi w pszenicy i jęczmieniu oraz kazeiny obecnej w produktach mlecznych. Friedman dociekając przyczyn zalegania wymienionych substancji w jelitach, zauważył u osób
z autyzmem brak enzymu odpowiedzialnego za ich trawienie. Niestrawione produkty, obecne
w nadmiernej ilości w moczu, mają również zdolność przedostawania się do mózgu, gdzie działają jak opioidy, czyli narkotyki. Owe morfinopodobne peptydy zgromadzone w mózgach w nadmiernej ilości hamują układ dopaminergiczny, co skutkuje ruchami przymusowymi oraz układ serotoninergiczny, warunkujący w sytuacji zagrożenia reakcję „ucieczki”. Tłumaczy to reakcje agresywne ujawniane przez osoby autystyczne. Jak wiadomo środki narkotyzujące, a w tym wypadku peptydy – wpływają na pracę wszystkich czuciowych i percepcyjnych układów ośrodkowego układu nerwowego. Stąd według Erica Courchesne u osób cierpiących na autyzm obserwuje się problemy z odbiorem informacji przez narządy zmysłów. Jednak to nie wszystko... Upośledzenie układu odpornościowego sprzyja m. in. niszczeniu probiotycznej flory jelitowej oraz nadmiernemu rozrostowi grzybów z rodzaju Candida albicans. Drożdżaki te wydzielają toksyny, które przedostają się do krwi, a w ten sposób powodują, nie tylko dolegliwości ze strony układu pokarmowego, ale niekorzystnie wpływają na funkcjonowanie poznawcze. Problemy z trawieniem w połączeniu z niewłaściwie działającym układem immunologicznym i zaburzoną detoksykacją szkodliwych produktów przemiany materii, nie może pozostać bez wpływu na funkcjonowanie zatrutych w ten sposób osób. Bólom brzucha i wzdęciom towarzyszą bóle głowy, zmęczenie, rozdrażnienie, dekoncentracja, agresja oraz nadaktywność. Leczenie probiotykami oraz podtrzymywanie efektów terapii poprzez wyeliminowanie z diety cukrów, owocuje lepszą koncentracją, a co za tym idzie – utrzymywaniem kontaktu wzrokowego, rozwojem mowy, zmniejszeniem autostymulacji i nadpobudliwości. Doniesienia Friedman potwierdzają większą wrażliwość na otoczenie, w tym również inicjowanie i odpowiadanie na kontakty ze strony innych osób u pacjentów dotkniętych autyzmem po wykluczeniu glutenu oraz kazeiny.
Wnioski przedstawione powyżej pozwalają sądzić, że zastosowanie diet eliminujących spośród składników odżywczych gluten oraz kazeinę, pozytywnie wpływają na przebieg procesów poznawczych, niezbędnych do rozwoju sfery społecznej, związanych głównie z uwagą, a więc ze spostrzeganiem, wyodrębnianiem bodźców ważnych z tzw. „szumu” informacyjnego oraz nadawaniem im znaczeń.
Diety: bezmleczna, bezglutenowa, czy bezcukrowa nie wyleczy z autyzmu, ale zapewni warunki do rozwoju oraz zwiększy efekty oddziaływań terapeutycznych. Każdy z problemów gastrycznych występujących u osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, po wprowadzeniu odpowiedniej diety powinien zaowocować poprawą jakości życia pacjentów w postaci: regularnych wypróżnień, zmniejszeniu dolegliwości bólowych, a zwrotnie również zmniejszeniem nieadekwatnych z punktu widzenia postronnego obserwatora wybuchów krzyku lub agresji.
Rodzice, którzy decydują się na podjęcie tej niełatwej drogi mają zapewne wiele pytań: Czy warto...? Czy wkład finansowy się opłaci? Czy nasze dziecko da radę oprzeć się czekoladkom podsuwanym chociażby na zabawie przedszkolnej? Na pierwsze z pytań odpowiedziały już przytoczone przeze mnie wyniki badań naukowych... Koszt diet eliminacyjnych niewątpliwie osłabia budżet domowy, ale zapewne nie bardziej niż inne interwencje terapeutyczne stosowane przez rodziców, którzy zrobią wiele, żeby pomóc swoim pociechom. Większy od finansowego trud dotyczy konieczności zmiany pewnych nawyków żywieniowych, która nierzadko dotyczy nie tylko osoby dotkniętej autyzmem, ale całej rodziny. Towarzyszenie dziecku podczas wyrzekania się słodyczy jest skutecznym sposobem modelowania właściwych zachowań prozdrowotnych i może zaowocować niezwykłą dla dzieci konsekwencją. Na zakończenie oraz wzbudzenie nadziei, że może się udać podzielę się z Państwem sposobem odmawiania pokusom przedszkolnych urodzin przez Jasia, który zwykł mawiać: To ma gluten. Jaś tego nie może.
 
Literatura:
1. Anuszkiewicz M., Brzazgoń-Dzięcioł K. (2009), Niepełnosprawność pokarmowa. Jak dietą eliminacyjną wspierać leczenie schorzeń alergicznych, psychicznych, neurologicznych? Wrocław: Dolnośląski Instytut Doradczy DID.
2. Kraszewska- Orzechowska A. (2007), Zachowania dzieci z zespołem Aspergera
i proponowane formy pomocy
, w: Annales vol. XX, Lublin: UMCS, 43- 55.
3. McCandless J. (2007), Dzieci z głodującymi mózgami. Przewodnik terapii medycznych dla chorób spektrum autyzmu, Warszawa: Fraszka Edukacyjna.
4. Shattock P., Whiteley P. (2005), Symptomy zachowań autystycznych w świetle różnych koncepcji (biologicznych i psychologicznych), w: Marzec D., Banasiak A. (red.), Dziecko
z autyzmem rozważania teoretyczne, doniesienia z badań
, Wydawnictwo Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, 13- 17.
Autor: Aleksandra Szymańska

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 

NIEPOKOJĄCE OBSERWACJE RODZICÓW - W POSZUKIWANIU DIAGNOZY AUTYZMU

            Kiedy rodzice zaczynają dostrzegać u swoich dzieci pierwsze symptomy rozwoju odbiegającego od rówieśników, niepewność często przykrywana jest reakcją zaprzeczenia.  Pokusa czekania na cud jest bardzo łudząca, gdyż każda chwila jest na wagę złota. Droga, jaką pokonuje rodzina w celu postawienia diagnozy jest długa, ale im wcześniej zostanie podjęte odpowiednio dopasowane oddziaływanie terapeutyczne, tym lepsze efekty można osiągnąć. Rozpoznanie zaburzenia to bardzo trudny okres dla całej rodziny. Wciąż jeszcze zdarza się, że oznacza to wędrówkę rodziców od jednego specjalisty do kolejnego, w celu zweryfikowania wcześniejszych ustaleń, bo nie wolno zapomnieć, że wciąż dość trudno postawić jednoznacznie diagnozę różnicową zaburzeń należących do spektrum autyzmu.
            Powstaje pytanie, kiedy podjąć drogę która może zakończyć się, że rodzice usłyszą diagnozę swojego dziecka: autyzm dziecięcy? Zaburzenia należące do spektrum autyzmu nie są diagnozowane przed 3 rokiem życia, gdyż do tego czasu wielu spośród osiowych objawów nie można dostrzec. Dopiero po ukończeniu tego wieku zaczynają one budzić niepokój bliskich, jak np. brak rozwoju mowy, albo niefunkcjonalne jej wykorzystywanie, jak np. powtarzanie dialogów
z bajek, które nie służy przekazaniu żądnych informacji.  Mimo to coraz częściej mówi się
o potrzebie wczesnego diagnozowania oraz tzw. grupie ryzyka. Niektóre placówki w Polsce podejmują się już takich wczesnych obserwacji, po to, żeby wyłonić grupę dzieci, które niepokoją objawami i móc zapewnić im wczesne wspomaganie rozwoju. Takie wczesne diagnozy sugerują, że pewne zachowania dziecka, jak unikanie kontaktu wzrokowego, brak podążania wzrokiem za kierunkiem wskazywanym przez osobę dorosłą, czy atrakcyjnym przedmiotem pojawiają się już znacznie wcześniej. Rodzice pochylając się nad łóżeczkiem swojej pociechy zastanawiają się, dlaczego nie odpowiada uśmiechem na uśmiech, mimo że jego rówieśnicy tak właśnie reagują. Zdroworozsądkowy pogląd popychający do szybkiego działania, kłóci się z powszechnym sposobem bagatelizowania problemów poprzez stwierdzenie on z tego wyrośnie czy każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Bywa i tak, że rodzic dopiero po postawieniu diagnozy, przypomina sobie pewne zachowania dziecka, jak np. unikanie kontaktu fizycznego, który na ogół dla dzieci jest „nagradzający”.
            Dziecko, które trafia do grupy rówieśniczej pokazuje inne trudności, mianowicie: problemy w nawiązywaniu kontaktów oraz odpowiadaniu na inicjowany przez innych kontakt. Dzieci zagrożone całościowymi zaburzeniami rozwoju inaczej się bawią, wykorzystując przedmioty
w nietypowy sposób – niezgodnie z ich przeznaczeniem. Autko nie bierze udziału w wyścigach, nie przewozi osób, często autko-zabawka dla dziecka z autyzmem ogranicza się do kółek, które wprawione w ruch – można obserwować. Trudna dla nich jest zabawa „na niby”, ponieważ wymaga wyobrażenia sobie, że jest się kimś innym niż w rzeczywistości i imitowania jego zachowań, sposobu poruszania się itp. Zabawki, podobnie zresztą jak i inne przedmioty oraz osoby, stają się dla dzieci źródłem stymulacji zaburzonych zmysłów. Poszukują więc zapachów, kolorów, przedmiotów pozostających w ruchu, a kiedy ich nie ma w otoczeniu – same sobie dostarczają, np. kręcąc talerzykiem jak monetą, machając wstążkami w polu widzenia, patrząc bokiem lub przez palce, albo wąchając nietypowe zapachy.
            Łatwo zauważyć przebywając z dzieckiem jego potrzebę tworzenia przez nie rytuałów, których konsekwentnie przestrzega. Mogą one dotyczyć używania tych samych sztućców, protestowania przed zmianą ulubionej odzieży. Zwykle określa się takie dzieci, jako lubiące porządek i pilnujące przestrzegania porządku w swoim otoczeniu. Nakłaniają swoich opiekunów do prowadzenia tych samych rozmów w powtarzających się sytuacjach, poruszania się zawsze tą samą drogą, albo protestują przed remontami i przemeblowaniem w mieszkaniu.
            Przedstawione powyżej objawy koncentrują się wokół trzech grup osiowych kryteriów autyzmu, mianowicie: zaburzenia rozwoju mowy, upośledzenie kontaktów społecznych oraz zaburzenia zachowania (w tym stereotypowość). Zespół specjalistów, który wydaje werdykt
w pierwszym kontakcie z dzieckiem stara się zebrać jak najwięcej informacji dotyczących wczesnego rozwoju dziecka i obserwowanych przez jego rodziców oraz opiekunów zaburzeń. Dopiero po zapoznaniu się z wiadomościami zebranymi w trakcie wywiadu, podejmuje się obserwacji zachowania dziecka podczas aktywności kierowanej oraz swobodnej dziecka. Zwraca się wówczas na „jakość” kontaktu, czy w wypadku braku rozwinięcia mowy dziecko wypracowało sposoby kompensujące te niedostatki oraz adekwatność emocji do sytuacji. Zdarza się jednak, że obserwacja bezpośrednia nie dostarcza wystarczających informacji, dlatego wówczas można się spodziewać prośby o nagrania z naturalnego środowiska dziecka, np. domu, czy przedszkola.
W podejmowaniu decyzji zespół diagnostyczny dokonuje analizy zebranych danych, wykorzystując kryteria diagnostyczne zawarte w obowiązującym podręczniku ICD-10, czy inne narzędzia pomocnicze, jak kwestionariusz CHAT, skala CARS.
           
Autor: Aleksandra Kosno

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JAK WYCHOWYWAĆ DZIECKO?
 
            Przyjście na świat dziecka rozpoczyna dla rodzica długą i nie zawsze łatwą drogę, ku właściwemu wychowaniu potomka. Proces ten zaczyna się często już od samych myśli na temat rodziny – wówczas, uwzględniając doświadczenia z rodzin, z których pochodzimy, obserwację bliższego i dalszego otoczenia, wiedzę przekazywaną za pośrednictwem literatury i środków masowego przekazu – krystalizują się nasze wyobrażenia o nas, jako rodzicach i oddziaływaniach, jakie będziemy podejmowali wobec swoich dzieci. Często są one boleśnie weryfikowane przez rzeczywistość: nasze dziecko nie zawsze jest rozkosznym bobasem z reklamy pieluch, a nam po ciężkim dniu pracy brakuje cierpliwości i energii, których dziecko potrzebuje. Mimo tego, czujemy się specjalistami w wychowywaniu swoich, często też i cudzych dzieci. Bardzo istotne jest, aby rodzic zastanowił się na temat stosowanych metod wychowawczych i poszukiwał odpowiedzi na pytania: „Na czym mi, jako rodzicowi, zależy w wychowaniu mojego dziecka?”, „Co, jako dorosły, mogę przekazać dziecku?”, „Jak nawiązać skuteczną komunikację z dzieckiem?”.
W swych oddziaływaniach wychowawczych pamiętajmy o tym, że dzieci potrzebują przede wszystkim naszej miłości, szacunku i zasad, które pomogą im nauczyć się rozróżniać dobro od zła, nadadzą ich życiu czytelną strukturę. To rodzice powinni jasno określać zasady postępowania, gdyż zapewniają one dziecku poczucie bezpieczeństwa. Zasady te powinny być dostosowane do wieku i możliwości poznawczych podopiecznych. Wychowanie powinno mieć na celu wykształcenie u dziecka zdrowych a zarazem elastycznych granic, które będą regulowały jego relacje z ludźmi, z którymi się styka. Zadaniem rodziców jest również zadbanie o zrównoważony rozwój emocjonalny dziecka, pamiętając o tym, że odpowiedzialny i mądry rodzic trwa przy dziecku i kocha je nawet wtedy, gdy dziecko błądzi, daje mu możliwość uczenia się własnych błędach, wspiera w przezwyciężeniu trudności.
Zastanówmy się, jakich metod wychowawczych najczęściej używają rodzice, aby dzieci robiły to, czego się od nich wymaga. Najczęściej rodzice – niezbyt chętnie – przyznają, iż często przekupują, straszą, wpędzają w poczucie winy, krzyczą, biorą na litość, manipulują, rozkazują, karzą, biją, wyśmiewają, porównują, zawstydzają czy wyręczają dziecko. Natomiast pożądanymi formami wpływania na dziecko jest np. tłumaczenie, zachęcanie, nagradzanie, wpieranie, motywowanie, dawanie przykładu i chwalenie. Dorośli na ogół mają tendencję do skąpienia pochwał dzieciom („Nie ma ich za co chwalić”, „Jeszcze im się w głowach poprzewraca”, „Bo staną się zarozumiałe”, „Bo spoczną na laurach”). Większość dorosłych koncentruje się na przejawach negatywnych zachowań dzieci. Skutkiem tego jest wytykanie im błędów, podkreślanie niepowodzeń. Co więcej, dorosłym wydaje się, że jeśli nie skomentują negatywnego zachowania, będą winni zaniedbania wychowawczego. Niestety, ich spostrzegawczość zawodzi, gdy dziecko zachowuje się właściwie – rodzice często uznają takie zachowania jako oczywiste („Łaskę robi, że się uczy… że jest grzeczny… sprząta?”). Łatwo dostrzegamy to, co dziecko robi źle, podczas gdy ignorujemy to, co było dobre - bo takie zachowanie jest przecież normalne i oczywiste, i nie ma potrzeby za nie chwalić. Tymczasem dziecko, często chwalone (nagradzane), stara się być jeszcze lepsze, kształtuje się jego pozytywna samoocena, ma poczucie bezpieczeństwa akceptacji i wiary we własne możliwości, mobilizuje go to do działania i pokonywania trudności. Natomiast dziecko stale krytykowane dochodzi do wniosku, że jego wysiłki są bezcelowe, skoro rodzice i tak okazują jedynie niezadowolenie z negatywnych rzeczy. Takie dziecko uczy się w efekcie krytykowania, narzekania, zamiast optymizmu, życzliwości i tolerancji.
 
Jakich zasad powinien przestrzegać rodzic, dbający o jakość relacji z dzieckiem?
  • Nie narzucać swojego zdania poprzez rozkazy, bo zazwyczaj wywołują one bunt lub wycofanie dziecka. Na groźby i oskarżenia dzieci reagują pozorną uległością lub przekorą.
  • Opisywać to co myśli i czuje - dzięki czemu dziecko ma szansę samodzielnie i adekwatnie zareagować, ucząc się w ten sposób odpowiedzialności.
  • Nie narzucać własnego zdania jako jedynego i nieomylnego. Należy wspólnie ustalić różne warianty i pozwolić dziecku by dokonało wyboru, z którym najbardziej się utożsamia.
  • Nie prawić długich kazań, gdyż dzieci i tak ich nie słuchają – do dzieci trzeba mówić jasno i zwięźle.
  • Zamiast krytyki – przedstawić dziecku to, czego od niego oczekujemy, w sposób spokojny i pełen szacunku do drugiego człowieka.
W codziennym trudzie wychowawczym pamiętajmy, że: „Nie istnieją rodzice idealni. Każdy ma mniejsze lub większe problemy z wychowywaniem swoich dzieci. Skoro więc nie można być rodzicem idealnym, trzeba się starać być wystarczająco dobrym” (J. Kielin).
 
 
Opracowanie M. Michałowska - Kmiecik, na podstawie A. Faber, E. Mazlish „Jak mówić do nastolatków, żeby nas słychały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały”.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aktualności

  1. 2017-08-03

    Zgodnie ze zgłaszanym zapotrzebowaniem, w minionym roku szkolnym w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zwoleniu zorganizowano grupowe zajęcia, mające na celu przekazanie uczestnikom podstawowej wiedzy na temat złości i agresji oraz mechanizmów jej powstawania.

    więcej
  2. 2017-08-03

    W okresie od 06.03.2017 do 08.06.2017 roku w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zwoleniu odbyły się grupowe zajęcia terapeutyczne "Strach ma wielkie oczy", ukierunkowane na pomoc dzieciom z symptomami zaburzeń lękowych i nieśmiałością.

    więcej
  3. 2017-04-06

    Dnia 05.04.2017r. w sali konferencyjnej Zespołu Szkół Rolniczo – Technicznych w Zwoleniu odbyła się konferencja „Różne oblicza profilaktyki. Falochron – program wczesnej profilaktyki zachowań ryzykownych”.

    więcej
przejdź do Aktualności

Poradnia
Psychologiczno-Pedagogiczna
w Zwoleniu

ul. Kościuszki 39
26-700 Zwoleń

tel. 48 676 26 13
fax 48 676 26 13

e-mail: poradniazwolen@wp.pl

Biuletyn Informacji Publicznej